Szkoła w Finlandii, USA i Polsce i małe rekomendacje

PORÓWNANIE SZKOŁY W FINLANDII Z TĄ W STANACH ZJEDNOCZONYCH I POLSCE.

Główne założenia wynikające z filmu:

  1. Każdy w Finlandii chciałby pracować jako nauczyciel.
  2. W Finlandii jest dobrze, bo tam nauczycieli się szanuje.
  3. Nie ocenia się ich tylko za wyniki uczniów na testach.
  4. W Finlandii nauczyciele mogą dostosowywać swoje programy nauczania oraz indywidualizować pracę z uczniami.
  5. Nauczyciele mają własne biura.
  6. Zawód nauczyciela jest traktowany prawie na równi z zawodem lekarza i prawnika.
  7. Co z tego wynika? Ok. 90 % nauczycieli przychodząc do tego zawodu pozostaje w nim przez całą swoją karierę.
  8. Poza tym uczniowie w Finlandii mają jedne z najlepszych wyników na międzynarodowych egzaminach.

A jak jest w Stanach Zjednoczonych

  1. Nauczycieli się nie docenia.
  2. Nauczycieli dopada zjawisko wypalenia zawodowego – myślą, że uczą nieskutecznie.
  3. Nauczyciele muszą dostosować swoje programy nauczania do wymagań egzaminów państwowych (czyli odpowiedników polskiej matury czy egzaminu gimnazjalnego)
  4. Klasy są przepełnione.
  5. Pani na ulicy, chyba rodzic twierdzi, że w klasach jest od 40 do 60 uczniów w szkołach średnich, co nie jest w porządku.
  6. Wielu nauczycieli jest zmuszana do tego, aby podejmować dodatkowe prace, aby móc związać koniec z końcem.
  7. Co z tego wynika? 50 % nowych nauczycieli rezygnuje z tego zawodu po 5 latach pracy.
  8. Stany Zjednoczone w międzynarodowych rankingach plasują się na 28 miejscu pod względem wyników z matematyki i przedmiotów przyrodniczych (po ang.: science, czyli fizyka, biologia, chemia itd)
  9. Eddy Downey, konsultant od spraw oświatowych twierdzi, że 85 % dzieciaków czyta poniżej poziomu, który jest akurat wymagany w danej klasie, czyli na danym etapie edukacyjnym. (Na nasze to można przełożyć, że ok. 15% Amerykanów czyta książki i je rozumie – z Polakami jest podobnie, ale proporcja jest pewnie inna)
  10. W podsumowaniu dowiadujemy się, że kiedy docenia się nauczycieli, to uczniowie również odnoszą sukcesy (ang: thrive – prosperują, dosłownie kwitną)

A jak jest w Polsce?

1. Każdy w Polsce chciałby pracować jako nauczyciel. Nie każdy, ale wielu nauczycieli w Polsce (w tym ja) chce być jak Ci w Finlandii. Ale po co? Przecież się nie da. Należy dążyć do tego modelu, czyli do doskonałości, ale przecież w Polsce mamy swoje metody, które też się sprawdzają, mamy świetnych nauczycieli, którzy bardzo dobrze pracują. Można ewentualnie zmienić troszeczkę mentalność, oraz starać się odchodzić od modelu pruskiego i PRL-owskiego.

2. Szacunek. Ależ u nas też nauczycieli się szanuje. Nie wierzę, że wszystkich nauczycieli w Finlandii szanuje się tak samo  – tam też są przypadki nauczycieli, którzy źle pracują, ale tam kwalifikacje się sprawdza przed dopuszczeniem nauczycieli do zawodu. Poza tym na studiach kształci się ich do tego zawodu właśnie – nie tylko kierunkowo, tzn. nie tylko poprzez kształcenie specjalizacyjne (do konkretnego przedmiotu), ale także pedagogiczne (aby nauczyciele wiedzieli, jak kształtować odpowiednie postawy wychowawcze)

3. Testy! Ależ testy są potrzebne, przecież zawsze były klasówki. Więc po co się opierać? Świat się po prostu kurczy – jest nas coraz więcej, mamy też mniej czasu. Poza tym świat się specjalizuje, lub mechanizuje, a to znaczy, że potrzebujemy więcej zawodów specjalistycznych, a więc inżynierskich, a to należy sprawdzać poprzez formalne testowanie, bo więcej jest w nich matematyki. Tak też jest w przypadku przedmiotów humanistycznych. Matury z języka angielskiego i polskiego nie piszę się już 5 godzin, bo nie ma na to czasu. Poza tym należy sprawdzać wiedzę, która przyda się w zmieniającym się świecie, czyli do specjalizacji, a więc 5-godzinne pisanie wypracowania po angielsku lub po polsku nie jest potrzebne. Nie twierdzę, że humanistyczne podejście jest niepotrzebne, ależ oczywiście że jest – bo maszyny produkowane przez inżynierów będą bardziej zhumanizowane, czyli np. ergonomiczne, ale teraz świat idzie właśnie w kierunku technizacji, bo trzeba wszystko poukładać, uporządkować, dlatego potrzeba więcej zawodów specjalistycznych, a nie humanistycznych. Poza tym testowanie i egzaminowanie nie jest takie złe i warto je stosować, bo TESTY również UCZĄ.

4. Programy nauczania. Przecież w Polsce też należy dostosowywać programy do potrzeb ucznia i polscy nauczyciele tak robią, cały czas to robią i świetnie im to idzie, bo indywidualizacja się sprawdza. Poza tym nauczyciele w Polsce traktują swoich uczniów podmiotowo. Poza tym każdy uczeń tak jak nauczyciel swoje ułomności ma. Jeden ma dysleksję, inny jest kulawy, jeszcze inny niedomaga  w inny sposób. Należy tylko to wszystko wyważyć. Inteligencje wielorakie chyba do końca się nie sprawdzają, bo jak nauczyciel ma poradzić sobie z grupą 15 uczniów, w której jeden woli matematykę, inny wiersze, jeszcze inny zbiera rośliny i kocha zwierzęta. Nauczyciel języka angielskiego ma najgorzej, bo musi się dostosować do wszystkich upodobań uczniów. Jak jest w przypadku innych przedmiotów – trudno powiedzieć.

Ale:

— Na pewno warto odkrywać talenty.

—- Warto też zadbać o uzupełnienie wiedzy ogólnej, czyli wyrównać szanse edukacyjne i postarać się, aby zaniedbany uczeń ze środowiska, gdzie nie było odpowiednich wzorców (w domu nie czytało się książek) dorównał do średniej klasy, albo przynajmniej do niej się zbliżał.

—- Na pewno warto tez odciążyć nasz mózg. Daniel Willingham w swojej książce „Dlaczego uczniowie nie lubią szkoły” „Why don’t students like school” twierdzi, że ewolucyjnie nasz mózg nie jest przystosowany do myślenia. To może być kontrowersyjne. To znaczy, że na pewno jesteśmy gatunkiem Homo Sapiens i na pewno potrafimy myśleć, czyli poznawać świat (Homo Cogitus), ale ciężko nam to wychodzi. Bez myślenia na pewno nie dokonalibyśmy tego wszystkiego i nie mielibyśmy tak wspaniałych osiągnięć cywilizacyjnych, ale to nie przyszło bez wysiłku. Dlatego warto często odpoczywać, bo mózg nasz musi odpoczywać – tak jak inne części naszego ciała. Dlatego też w szkole dzieci powinni często odpoczywać. W szkole polskiej tak jest, ale po co 35 godzinny (około) plan lekcji w tygodniu (5 dni x 7 lekcji) w szkole średniej. W Finlandii podobno mają tylko 20 godzin formalnej nauki, a reszta to zabawa, czas na zajęcia kreatywne, kontakt z nauczycielem, który pełni rolę przewodnika i który pokazuje uczniom świat.

5. Warsztat pracy. W Polsce nauczyciele też mają własne biura – na przykład w niektórych szkołach są zaplecza przy klasach – tam można urządzić sobie biuro i zorganizować swój warsztat pracy.

6. Szacunek. Zawód nauczyciela też jest już wyżej traktowany i poważany niż było to kiedyś. Za PRLu było wyżej, później to spadło, a teraz uważam, że jest lepiej. Tak samo było z policjantami – kiedyś było bardzo wysoko za PRLu!?, później niżej, a teraz jest troszeczkę wyżej. Tak uważam, ponieważ nauczycielstwo to służba i powinna być doceniana, doceniana, ale nie tylko przez uczniów, młodych ludzi, ale też przez wszystkich odpowiedzialnych za system edukacji w Polsce. Poza tym należy sprawdzić, gdzie zawód nauczyciela plasuje się obecnie w jakiejś klasyfikacji zawodów. Można sprawdzić w klasyfikacji zawodów i specjalności. Myślę, że tam nauczyciele są wyżej i nawet całkiem blisko lekarzy i prawników. Poza tym warto stosować klasyfikacje stosowane przez instytucje Unii Europejskiej, bo w krajach chyba starej Unii zawód nauczyciela wypada lepiej, a my mamy do tego standardu dążyć. I po co próbować wychodzić z Unii Europejskiej tylnymi drzwiami. Przecież tam nauczycieli doceniają!

7. Kariera. W Polsce chyba też tak jest, ale należy się szybko decydować, czy na stałe czy na chwilę tylko. Jeżeli chodzi o nauczycieli języka angielskiego, to przecież wiemy, że angielski jest w szkole najpopularniejszym językiem obcym dopiero od ok. 26 lat. Więc nauczyciele tego języka muszą się jeszcze dotrzeć, a później na pewno zostaną przez całą swoją karierę w tym zawodzie.

8. Przecież uczniowie w Polsce też mają dobre wyniki w PISA.

Małe rekomendacje

  • Warto posyłać 6-latki wcześniej do szkoły – niech się szybciej socjalizują, tylko szkoły należy przystosować
  • Szanse edukacyjne należy wyrównywać – czy to w gimnazjach czy w podstawówkach. Żadna reforma tego nie przyspieszy, zmieni, czy ulepszy, bo dzieci się nie zmieniają. Naprawdę! To nie dzieci, które należy chronić się zmieniają, tylko my nauczyciele, którzy są odpowiedzialni za zmiany w oświacie.
  • Nie należy dzieci dyskryminować i należy NIE mówić o różnorodności i odmienności innych osób. Więc inaczej: należy uczyć tolerancji wobec innych!
  • Przemoc w gimnazjach zawsze była i nie zmieni tego nowy budynek. Dzieci zawsze były wredne.
  • W kontekście tego, że nasz mózg musi odpoczywać, może powinniśmy odejść od 45-minutowych lekcji – czasami tak jest, że nauczyciele przeciągają lekcje do następnej godziny w innym dniu, lub 45-minutową lekcje skracają. Bardzo dobrze!
  • Poza tym może próbować odejść od grupowania uczniów w tym samym wieku, niech starsi uczą się z troszeczkę młodszymi. Przecież to mogło by rozwiązać problem powtarzania klas. No ale znowu pojawia się problem z tym, że jest nas coraz więcej na świecie. Chociaż tymczasowo przy niżu demograficznym można by przy tym poeksperymentować. Przecież młodzi uczą się od starszych. Tak jest przecież w rodzinie. Młodszy brat od starszego.
  • Nie tworzyć lekcji ściśle przedmiotowych, takich naukowych jak biologia, przecież mamy geologia, filologia, ekologia, antropologia, archeologia. To brzmi jak na studiach. Niech zostanie geografia, język angielski, przyroda, wiedza o człowieku, historia. Po pierwsze uczniowie muszą poznawać świat, a przy tym powinni się bawić. Więc geografia to od poznawania ziemi (GEO), język angielski od zabawy z językiem (ęzy), przyroda to na pewno o zwierzęta i rośliny chodzi, wiedza o człowieku – ah, co można się dowiedzieć o człowieku? Historię się opowiada (hiSTORIA, ang „story”). Poza tym przedmioty się nakładają na siebie. Może wróćmy do nauczania międzyprzedmiotowego. O nakładaniu się przedmiotów warto przeczytać tekst Daniela Willinghama o redukcyjnym podejściu do podziału dziedzin naukowych.
  • Po co propedeutyka? Kto z dzieciaków to wymówi? Poza tym nauczyciel sam zrobi wstęp do swojego przedmiotu, wprowadzając ich do specjalizacji, a następnie zrobi swoje, czyli będzie historię opowiadał, a językiem angielskim będzie eksperymentował.
  • Poza tym sprawdzajmy, co się w oświacie dzieje na poziomie akademickim, a na pewno tam, gdzie się wszystko sprawdza poprzez doświadczenia i eksperymenty, czyli badania naukowe. Tam ludzie na prawdę wiedzą, jak z góry na to wszystko spojrzeć i bardzo często mają rację. Zobaczmy, co Instytut Badan Edukacyjnych sprawdził i powiedział, że to działa.
  • Poza tym dajcie nauczycielom autonomię, niech swobodnie pracują, bo to oni wiedzą, co się najlepiej sprawdza.
  • Poza tym niech nauczyciele współpracują ze sobą – i to robią, ale nie bójmy się powiedzieć, że nauczyciel X zrobił, źle a nauczyciel Y dobrze. Poza tym podglądajmy tych, co robią dobrze.

Dictum sapienti sat est.

Pozdrawiam wszystkich nauczycieli!

Advertisements

Author: nguphile

a teacher of English as a foreign language, nauczyciel języka angielskiego

2 thoughts on “Szkoła w Finlandii, USA i Polsce i małe rekomendacje”

  1. Błędne tłumaczenie pierwszego slajdu i wynikająca z tego dalsza nadinterpretacja.
    “Każdy w Finlandii chciałby pracować jako nauczyciel” – taki jest sens pierwszego slajdu.
    A nie ” Każdy nauczyciel na świecie chciałby być nauczycielem w Finlandii”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s